Blog
25 stycznia 2015

Dieta a jakość naszego życia


Odżywianie ma ogromny wpływ na nasze życie. Od tego, co jemy, zależy czy jesteśmy smutni, zaspani, agresywni czy też szczęśliwi. Codzienna dieta może przyczyniać się do tego, że zapadniemy w depresję, może podnieść albo obniżyć stres, agresję i lęki. Od niej też zależy czy staniemy się ospali czy przeciwnie – będziemy pełni energii oraz sprawni intelektualnie nawet w późnym wieku.

Wszystko zależy od tego, co położymy na swój talerz.

Jedzenie na smutki

Kiedy jesteśmy smutni, chętniej sięgamy po tłuste albo słodkie produkty. Dostarczają one organizmowi glukozy
oraz energii. Jest to zastrzyk energetyczny, na który mózg odpowiada silnym pobudzeniem tzw. „układu nagrody”,
co przejawia się poprzez odczuwanie przyjemności. Dlatego też osoby, które czują smutek, mają tendencję do wybierania jedzenia bardziej kalorycznego niż ci, którzy są w pogodnym nastroju.

 

Niestety tu pojawia się problem – otóż smakołyki po które sięgamy, aby poprawić sobie samopoczucie, rozregulowują pracę mózgu. Zwiększają one poziom hormonów szczęścia, ale niestety tylko na chwilę. Przykładowo – czekolada, powszechnie uważana za naturalny, niezwykle skuteczny antydepresant, oddziałuje na mózg krótko i słabo. Zawiera ona substancje pobudzające (takie jak kofeina i teobromina, a także fenyloetyloaminę, która wpływa pozytywnie
na koncentrację, poprawia nastrój, uspokaja i dodaje pozytywnej energii), ale w niewielkich ilościach. Dlatego też czekolada – fakt, poprawia nastrój, ale zaledwie na 3 minuty, czego dowiedli psycholodzy z Uniwersytetu
w Wurzburg w 2007. Nie jest to niestety trwała poprawa, bo nie ma gwarancji, że przygnębienie nie wróci.
Mało tego – w przypadku osób odchudzających się, dojść do głosu mogą wyrzuty sumienia.

107687_czekolada-ziarenka-kawy-orzechy

Zajadanie smutków słodyczami i fast food’ami może spowodować, że zły nastrój zamieni się w depresję.
Według badań, u osób które „pocieszały się” batonami i chipsami, ryzyko zapadnięcia w depresję jest o 51% wyższe niż u osób wybierających ryby lub sałatki. Naukowcom nie udało się jednak wyjaśnić, dlaczego niezdrowe jedzenie, ma aż tak destruktywny wpływ na nastrój. Nie ma wątpliwości natomiast jaki wpływ wywiera ono na zdrowie. Dodatkowo – pocieszanie się jedzeniem prowadzić może do różnego rodzaju zaburzeń odżywiania.

 

Słuchajmy zatem naszego organizmu. Jeśli jesteśmy smutni, znajdźmy inny sposób na poprawę nastroju niż jedzenie. A jeśli już – wybierajmy mądrze. Bo czy pół tabliczki czekolady albo batonik rozwiąże nasze problemy? Nie.
Cała tabliczka też nie. Prędzej dodatkowo nas przygnębi. Dlatego gdy jest nam źle, zróbmy coś dla siebie i dbajmy
o to, co mamy na talerzu.

jedz-zdrowo1

Jeśli rano czujemy, że brak nam energii, zjedzmy pożywne śniadanie, najlepiej z duża porcją wędliny i przetworów mlecznych (oczywiście pod warunkiem, że je tolerujemy). Dostarczymy mózgowi l-tryptofanu, który przeciwdziała bezsenności i zmniejsza wahania nastroju. Jeśli mamy problemy ze skupieniem się i koncentracją, warto swoją dietę wzbogacić o oliwę z oliwek, łososia, awokado i orzechy. Są to produkty, które podnoszą wydajność szarych komórek. Do codziennego menu warto dodać coraz bardziej popularnych w Polsce owoców palmy brazylijskiej acai, jagód i truskawek. Stymulują one tworzenie się komórek mikroglejowych, odpowiedzialnych za usuwanie z układu nerwowego toksycznych substancji i produktów przemiany materii. Tak oczyszczony mózg pracuje sprawniej i szybciej.

Jeżeli czeka nas duży wysiłek umysłowy, przyrządźmy sobie jajecznicę lub wątróbkę, najlepiej ze szpinakiem. Wątróbka i żółtka jaj zawierają cholinę, związek który bierze udział w tworzeniu nowych połączeń w mózgu podczas uczenia się i zapamiętywania. Szpinak natomiast, dzięki dużej zawartości kwasu foliowego, zwiększa zdolności poznawcze naszego umysłu, czyli przyswajania nowych informacji oraz logicznego myślenia.

Nasze zdrowie jest w naszych rękach! Zatem słuchajmy swojego organizmu, dbajmy o siebie i traktujmy się dobrze.

  1. Edek napisał(a):

    Nie wiem skad taka takie informacje, ze kiedy ktos jest smutny to chce jesc slodycze lub fastfooda… Ja np. kiedy mam ochote na fastfooda to napewno nie z powodu smutku, poptostu mam ochote, brakuje mi tego smaku raz na jakis czas, tak jak inni na slodycze lub slodkie napoje. Jest to jedno z dziwniejszych stwierdzen jakie slyszalem…

    • Dominika Bagan napisał(a):

      To nawet lepiej dla Pana, że Pan nie wie 😉 Mowa tu o psychologicznym aspekcie jedzenia. Wiele osób łączy emocje z jedzeniem. Zarówno te pozytywne – np. pod wpływem radości, częściej sięga po ulubione słodycze lub też przeciwnie, gdy odczuwa smutek pociesza się jedzeniem, czy to fast food’em, czy łakociami, to już kwestia indywidualna. Dla niektórych jedzenie pełni rolę regulatora emocji. W wielu badaniach wykazano, że np. negatywnym emocjom towarzyszyła większa aktywność obszarów mózgu, które sugerowały, że mniej zdrowa, wysokokaloryczna żywność jest bardziej atrakcyjna.

    • Sandra napisał(a):

      Może to bardziej tendencja kobiet ? Ale zgadzam się istnieje takie zjawisko 🙁 niestety….

  2. Kamil napisał(a):

    Jedynie przyczepiłbym się do tej wędliny. Przetwory mięsne typu wędliny, występujące na sklepowych półkach, są robione ze słabej jakości mięsa, jak i małej jej ilości, z dodatkiem wielu niechcianych przez nasz organizm składników. Tym samym odradzam spożycie wędlin, a jeżeli nie możemy przeżyć bez jedzenia ‚kanapek’ to polecam zrobienie własnej ‚wędliny’, nawet poprzez zwykłe upieczenie mięsa, np. schabu czy szynki.
    Nie zapominajmy również o warzywach i owocach – kolorowy talerz może pozytywnie wpłynąć na naszą psychikę 😉
    Pozdrawiam

    • Dominika Bagan napisał(a):

      Kamilu, zgodzę się w pełni z tym co napisałeś. Co do wędlin także 🙂 Zachęcam tym samym do ewentualnej własnej ‚produkcji’ oraz do świadomych zakupów. Również pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *