Dieta odchudzająca Dieta odchudzająca

Dlaczego odchudzanie nie jest czysta matematyka?

Rachunek jest prosty. Nie od dziś wiadomo, że w celu redukcji wagi niezbędne jest zachowanie ujemnego bilansu kalorycznego.

dieta odchudzającaCo to oznacza?
Proste działanie: należy spalać więcej energii niż dostarcza się jej z pożywieniem.
Drogi są dwie. Pierwsza polega na obniżeniu kaloryczności diety, tym samym doprowadzając do pożądanego zjawiska deficytu kalorycznego. Druga zaś na zwiększeniu aktywności fizycznej, tak, by spalać energię, którą spożywamy z pokarmem. Optymalnym wyjściem jest połączenie obu wersji.

A skoro już mowa o rachunku, a co za tym idzie – o matematyce, należałoby przejść do liczb.

Pierwszym etapem jest obliczenie swojego zapotrzebowania kalorycznego.

W tym celu posłużyć się można jednym z wielu dostępnych w Internecie kalkulatorów (odnośnik do naszego na stronie), jednak polecam zrobić to „ręcznie”, mnożąc swoją wagę razy 24. Uzyskany wynik daje podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne, inaczej mówiąc jest to wskaźnik podstawowej przemiany materii.

Jest to liczba, poniżej której kategorycznie nie należy „schodzić” ( tu należy wspomnieć o tym, dlaczego „diety cud” typu dieta 1000 kcal, nie mają racji bytu, przynosząc więcej szkód niż pożytku), gdyż jest to ilość energii, która nie wystarcza, by organizm prawidłowo pełnił swoje funkcje (zarówno te na tle fizycznym – aktywność ruchowa, oddychanie, trawienie, itp. jak i psychicznym – koncentracja, nauka).

Drugim etapem jest dokonanie korekty tego wyniku, uzupełniając go o wykonywaną przez nas aktywność fizyczną – co da nam z kolei całkowite zapotrzebowanie kaloryczne.

Zatem obliczone wcześniej podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne mnożymy przez liczbę opisującą intensywność aktywności fizycznej, tj.:

– 1.4-1.5 – codzienne intensywne ćwiczenia oraz ciężka praca fizyczna,
– 1.3-1.4 – codzienne intensywne ćwiczenia, praca niezbyt ciężka pod kątem fizycznym,
– 1.2-1.3 – ćwiczenia 3x w tygodniu, praca jest siedząca,
– 1.0-1.1 – brak ćwiczeń, praca siedząca.

Otrzymujemy wynik w kaloriach.
Przykładowo dla osoby ważącej 60kg prowadzącej intensywne ćwiczenia fizyczne (1.3) sytuacja wygląda następująco:
60*24*1,3=1872 kcal ~1900 kcal

Następnym krokiem jest obcięcie kalorii z całkowitego zapotrzebowania, w naszym przypadku z  1900kcal. Aby to zrobić racjonalnie, należy określić swoją docelową masę ciała, wyznaczając efekt końcowy odchudzania, z uwzględnieniem przedziału czasowego (np. tydzień), wg poniższego schematu:

  • redukcja masy ciała – 500 g w ciągu tygodnia
  • 500 g tkanki tłuszczowej = 3500 kcal (500g x 7 kcal)
  • 3500 kcal : 7 dni = 500 kcal (deficyt dzienny)

 

W związku z powyższym, aby tygodniowo tracić 500 g tłuszczu, należy od całkowitego zapotrzebowania energetycznego (w tym przypadku 1900 kcal) odjąć 500 kcal, zatem spożywanie 1400 kcal dziennie powinno przyczynić się do pożądanej utraty wagi. Jest to jednak duży deficyt. Aby nie doprowadzić do przyszłego ewentualnego zastoju wagi, należałoby zacząć redukcję od mniejszych wartości, np. od odjęcia 200 kcal/dzień. Wymaga to jednak od nas cierpliwości. Stosuję dietę, a efektów ciągle brak? W tym momencie zaczynają się schody..

Teoretycznie mieliśmy prosty rachunek. Właśnie – teoretycznie…(tu pragnę podkreślić indywidualizm każdego organizmu. Inaczej redukcja będzie wyglądała u osoby otyłej, inaczej u tej o prawidłowym wskaźniku BMI, chcącej ujędrnić swoje ciało – tracąc tłuszcz). Gdyby proces odchudzania można było sprowadzić jedynie do liczb – nie dochodziłoby do zastojów wagi czy do efektów jo-jo, a zjedzenie 1500 kcal w postaci odpowiednio zbilansowanych posiłków przynosiłoby taki sam efekt, co zjedzenie w ciągu dnia 3 czekolad… Gdyby odchudzanie opierało się jedynie na matematyce, nie dochodziłoby do chorób na tle nieprawidłowego żywienia…Można by tu długo wymieniać.

Wniosek? Każdy organizm jest inny i nie można zdefiniować go za pomocą liczb. Tak samo jak wartości człowieka nie definiują centymetry w talii. 🙂